Dlaczego osoby w kryzysie psychicznym nie mogą “wziąć się w garść?”

autor: Piotr Kałowski - psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

Pytanie zadane w tytule niniejszego artykułu jest równie fascynujące co frustrujące, zarówno dla przeciętnych osób jak i dla naukowców. Wyobraźmy sobie na przykład osobę cierpiącą na depresję. Dlaczego po prostu nie “weźmie się w garść”?

Przede wszystkim, depresja związana jest z obniżonym nastrojem, utratą motywacji oraz zmęczeniem. Naturalną reakcją jest zatem wycofanie się, aby “naładować baterie.” Owo wycofanie się jednak często pozbawia okazji do doświadczenia przyjemności (a) lub (b) poczucia kompetencji - dwóch ważnych psychologicznych motywatorów. W związku z tym, poczucie przygnębienia i brak motywacji trwa dalej, a naturalną reakcją jest zatem jeszcze głębsze wycofanie się. Tworzy się błędne koło (Hopko i in., 2003).


Tkwiąc w takim błędnym kole, osoby cierpiące na depresję bardzo często zaczynają myśleć o sobie w negatywny, samokrytyczny sposób. Obniżony nastrój w depresji wpływa bowiem nie tylko na samopoczucie, ale często również na sam sposób przetwarzania informacji. Depresja w negatywny sposób zniekształca wspomnienia (Watkins, Teasdale, 2001). Powoduje, że uwaga i pamięć bardziej “zlepiają” się z przykrymi treściami (Platt i in., 2017). Utrudnia także poszukiwanie rozwiązań problemów i podejmowanie decyzji (Deveney, Deldin, 2006). Zatem błędne koło powstaje także na poziomie emocji i myśli. Depresja nasila depresyjne myśli (“To i tak nie ma sensu…”), które powodują jeszcze większe wycofanie, które wtórnie powiększa depresyjne myśli (“Jestem beznadziejny. Nie wierzę, że taki ze mnie nieudacznik. Ale to i tak nie ma sensu…”)


Podobne błędne koła często powstają pod wpływem lęku. Osoby albo często wycofują się z działania lub podejmowania decyzji, albo intensywnie próbują przygotować się na wszelkie ewentualności. Na krótką metę daje to ulgę lub poczucie bezpieczeństwa, lecz wkrótce powoduje obniżenie samooceny (“Jestem nienormalny, że tak się boję…”). Wtedy wiara we własną zdolność do “wytrzymania” lęku spada, co zwiększa tendencję do ucieczki lub sprawia, że czarne scenariusze wydają się coraz bardziej prawdopodobne, co dalej obniża samoocenę… (Clark, Beck, 2011).


Zaburzenia czy kryzysy psychiczne nie wynikają zatem z braku inteligencji, nierozwagi czy lenistwa. Wpływają jednocześnie na wiele różnych obszarów naszej psychologii: zachowania, emocje, myśli, nawet fundamentalne procesy percepcji. Dlatego najlepszą pomocą, jaką możemy okazać cierpiącym osobom jest wyrozumiałość: z błędnego koła bardzo trudno wyrwać się samemu. Możesz wesprzeć osobę w poszukiwaniu sposobów pomocy - znaleźć terapeutę w pobliżu, lekarza czy grupę wsparcia, a nawet umówić wstępną wizytę. Zachęcaj do podjęcia działań ale jednocześnie nie naciskaj. Warto pozytywnie reagować na każdą podjętą próbę wyjścia z błędnego koła (choćby wykonany telefon do lekarza czy zakup leków). Angażuj osobę w depresji w drobne czynności, nawet wspólny spacer czy przygotowywanie posiłków. Towarzyszenie osobie w kryzysie psychicznym nie jest łatwe, dlatego pamiętaj, żeby zadbać przede wszystkim o siebie. Twoim zadaniem nie jest bycie terapeutą dla osoby doświadczającej depresji czy przejęcie na siebie odpowiedzialności za jej stan zdrowia. Najlepsze co możesz zrobić, to właśnie towarzyszyć osobie w jej cierpieniu i wspierać działania i aktywności zmierzające do poprawy stanu zdrowia.


©2020 by Psychologowie dla Społeczeństwa. Stworzone przy pomocy Wix.com

  • Grupa Facebook dla specjalistów